Bzdury smoleńskie

Tak jak wszystkimi (mam nadzieję, że wszystkimi) wstrząsnął mną tamten dzień trzy lata temu. Zginęło dziewięćdziesiąt sześć osób, w tym prezydent mojego kraju i jego żona, a także dowódcy wszystkich sił zbrojnych. To straszna tragedia i nie należy z niej żartować ani tym bardziej kpić. Jednak jak to często u nas bywa wzniosły nastrój dość szybko ustąpił miejsca zażenowaniu.

Festiwal bzdur, który wkrótce nastąpił, z dopasowywaniem coraz dziwniejszych teorii do z góry przyjętej tezy o zamachu, już wyśmiany być jednak powinien. Żart (choć są przecież żarty o różnym poziomie i słyszeliśmy też takie, które nigdy nie powinny być wypowiedziane) to często nasza jedyna intelektualna samoobrona w sytuacji, gdy zalewają nas zewsząd wypowiedzi osób, których nie jesteśmy w stanie przekonać żadnymi racjonalnymi argumentami, i które wciąż żądają "prawdy", choć według wszelkich dostępnych nam informacji prawda już dawno została powiedziana.
Trwa ładowanie komentarzy...